Mikołaj Szmurłło Maj 18, 2017
(Recenzja) "Gwiazdy"- życiorys idealny na film

Gwiazdy”, długo oczekiwany film Jana Kidawy-Błońskiego, przedstawia historię Jana Banasia. Jest to jeden z najlepszych polskich piłkarzy przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Film opowiada o sporcie, miłości i polityce jako nieodłącznym elemencie ówczesnych trudnych realiów. Miłość dotyczy Jana Banasia (Mateusz Kościukiewicz) i Marleny (Karolina Szymczak), jego przyjaciółki od czasów dzieciństwa. Przyjacielem głównego bohatera jest też Ginter (Sebastian Fabijański), również zakochany w Marlenie.

Nieszczęśliwa historia miłosna

Z początku to Marlena stara się wzbudzić zainteresowanie Janka (wówczas nazywał się on jeszcze Heinz-Dieter) – raczej bezskutecznie. Jej umizgi pozostają bez oczekiwanej reakcji, chłopaka całkowicie pochłania piłka. Dopiero nieco później Jan zaczyna odwzajemniać uczucie dziewczyny, przychodzi pierwszy flirt, pierwszy pocałunek. Kiedy jednak ojciec Marleny bierze za żonę matkę Jana, chłopak z dziewczyną zaczynają rozumieć, że ich znajomość raczej nie może zmierzać w stronę związku. Mimo to wciąż mają się ku sobie. Inne dziewczyny, chociaż Jan niekiedy ulega ich wdziękom, nie wzbudzają w nim szczególnie ciepłych uczuć. Marlena też wciąż myśli o Janie. Ginter zaś wciąż pozostaje w jego cieniu, co budzi w nim potworną zazdrość i kompleksy. Jego sytuację zmienia ślub z Marleną, ale tylko pozornie. W sercu dziewczyny wciąż pierwsze miejsce zajmuje Jan, co widać już w czasie wesela.

Rodziny się nie wybiera

Ojciec Jana przez wiele lat miał syna w głębokim poważaniu, a gdy już się nim zainteresował, okazało się, że wpuścił go w maliny. Zamiast wymarzonej gry w Bundeslidze piłkarza spotykają wyłącznie kłopoty. Na jakiś czas się ich pozbywa, wraca do Polski, gdzie jako syna marnotrawnego z powrotem przyjmuje go Górnik. Klubowi wychodzi to na dobre. Górnik tłucze wszystkich po kolei w Pucharze Zdobywców Pucharów, aż dociera do półfinału. Tam po trzech dramatycznych bojach z AS Roma spotyka go szczęście, gdy do finału wprowadza go rzut monetą. Niestety, w najważniejszym meczu nie daje rady Manchesterowi City. Ówczesne osiągnięcie jest największym w dotychczasowej historii polskiej piłki klubowej, w czym nie do przecenienia jest rola Jana Banasia.

Mimo sukcesów i świetnej gry Banasiowi nie dane jest spełnić wielkiego marzenia i wystąpić na olimpiadzie w 1972 i mistrzostwach świata w 1974 roku. Oba turnieje, tak udane dla polskiej reprezentacji, może tylko (ze łzami w oczach) oglądać w telewizji. Powody są polityczne – ucieczka z kraju, status zawodowca z czasów FC Köln, posiadanie ojca-niemca. Jednak spraw tych może nie wyciągnięto by na wierzch, gdyby nie pałający żądzą zemsty Ginter. Jego pełen satysfakcji uśmiech w jednej ze scen dowodzi, że maczał palce w złamaniu Banasiowi reprezentacyjnej kariery. Jan też krzywdzi przyjaciela, ale film – to chyba można zdradzić – kończy się obopólnym wybaczeniem.

W sceny nakręcone współcześnie wplatane są od czasu do czasu starsze oryginalne zdjęcia, głównie z meczów piłkarskich, okraszonych komentarzami wspaniałego Jana Ciszewskiego. Film ubogacają też dawne polskie i zagraniczne przeboje, stanowiące ciekawe tło dla ówczesnych wydarzeń. Spotykamy się z dialektem śląskim, dzisiaj zanikający pod wpływem unifikacji języka polskiego za sprawą mediów. Pod koniec filmu pojawia się osobiście Jan Banaś w roli samego siebie jako trenera młodzieży w Górniku.

„Gwiazdy” to film dla każdego

Wymienione wyżej atuty filmu, a także barwna gra aktorów i przede wszystkim fascynująca historia Jana Banasia sprawiają, że raczej nie będzie żałował ten, kto wybierze się na „Gwiazdy”. Starsi kibice z sentymentem oglądać będą fragmenty dawnych meczów, młodsi z pewnością zainteresują się tym, jak to dawniej z piłką nożną bywało. Widzowie niekoniecznie pasjonujący się futbolem poczują silne emocje podczas wielu poruszających scen.

Mikołaj Szmurłło
Redaktor portalu MęskieTematy.pl
Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim.

Opinie i komentarze

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz